I Ty możesz ograniczyć smog!

fot. Jerzy Górecki (CC)

Uprzedzano nas, że tak będzie. Uruchomiliśmy czujnik jakości powietrza i wszystko się wydało. Nie jest dobrze! W czasie mrozów, wieczorami, w nocy, wskaźniki świecą się na czerwono i alarmują, by nigdzie nie wychodzić. Winowajcę łatwo wskazać. To gazy powstające przy paleniu w piecach. Ludzie jednak grzać się muszą. Nie każdego stać na wymianę instalacji, a na wsparcie gminy nie można przecież liczyć. Rozwiązaniem może okazać się jednak zwykła zmiana w sposobie palenia.
Skutek daje już samo dorzucanie paliwa mniejszymi partiami. Popularna staje się też metoda tzw. rozpalania od góry. Zdaniem coraz liczniejszej grupy jej zwolenników pozwala ona ograniczyć ilość spalin nawet o 50-80%. Ponadto, rozpalając w ten sposób piec, możemy nawet o 1/3 zwiększyć wydajność zużywanego węgla czy drewna. W Internecie łatwo znaleźć instrukcję takiego działania. W skrócie polega ono na jednorazowym załadowaniu kotła większą ilością paliwa i jego powolnym wypalaniu od góry aż do wygaśnięcia. Umieszczona nad warstwą zimnego jeszcze węgla warstwa żaru pozwala na dłuższe i dokładniejsze spalanie. Pieca nie trzeba doładowywać nawet przez 12 godzin. W dodatku spalanie jest niemal bezdymne.
Oczywiście zawsze jest jakieś „ale”. Metoda ma także i swoich przeciwników. Najczęściej kwestionuje się skuteczność jej stosowania w starszych modelach pieców oraz przestrzega przed dokonywaniem w takich piecach samodzielnych przeróbek. Temat wydaje się jednak warty uwagi. Zachęcamy do jego zgłębiania, konsultacji z kominiarzami i dzielenia się z nami swoimi doświadczeniami. Musimy przecież coś zrobić z tym miałem w powietrzu!